FOMC na lipcowym spotkaniu utrzymał stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 3,50-3,75 proc. W przeciwieństwie do czerwca tym razem zabrakło jednomyślności. Trzech z 12 członków Komitetu, Beth M. Hammack, Neel Kashkari i Lorie K. Logan, opowiedziało się za podwyżką o 25 pb.
Pomimo braku zmiany stóp ton konferencji był wyraźnie jastrzębi. Przewodniczący Komitetu Kevin Warsh przypomniał, że 2-procentowy cel inflacyjny jest celem realnym. Podkreślił, że utrzymywanie się inflacji przez pięć lat na wysokim poziomie nie oznacza, że nieformalny cel inflacyjny Fed jest wyższy niż deklarowany. Zwrócił również uwagę, że spadek inflacji w czerwcu nie oznacza trwałej poprawy sytuacji, a bank centralny nie zawaha się podjąć działań, jeśli inflacja będzie utrzymywać się na uporczywie wysokim poziomie.
Ocena kondycji amerykańskiej gospodarki wpisywała się w dosyć restrykcyjny (w logice polityki monetarnej) przekaz płynący z pierwszych zdań wystąpienia szefa FOMC. Wskazano na solidny wzrost gospodarczy, silną aktywność inwestycyjną i wzrost produktywności oraz stabilną sytuację na rynku pracy, odzwierciedloną w niskiej stopie bezrobocia.
Pytany o możliwe kolejne kroki FOMC Kevin Warsh unikał jednoznacznych deklaracji. Podkreślił, że utrzymanie stóp nie oznacza pauzy w cyklu polityki pieniężnej, lecz jest uzasadnione koniecznością dokonania starannej oceny napływających danych.
Druga konferencja pod przewodnictwem Kevina Warsha utwierdza nas w przekonaniu, że Fed przyjął obecnie politykę podnoszenia kosztu pieniądza na długim końcu krzywej dochodowości, bez zmian bazowej stopy procentowej. Celem tego podejścia jest ograniczenie ryzyka istotnego umocnienia dolara wynikającego z różnicy poziomu stóp procentowych i napływu kapitału wywołanego przez szoki geopolityczne. Jednocześnie Fed, poprzez podniesienie kosztu finansowania dłużnego, stara się ograniczać ryzyko nadmiernych inwestycji w sektorze AI i jego pochodnych. Naszym zdaniem wrześniowe posiedzenie FOMC nie przyniesie zmian w tym zakresie.
Podobnie jak Fed, także EBC sugerował ostatnio, że kolejnym ruchem może być raczej podwyżka niż obniżka stóp procentowych. Uważamy, że taki scenariusz jest bardziej prawdopodobny w przypadku Fed. Wynika to z wyraźnie lepszej kondycji gospodarki amerykańskiej oraz jej większej odporności na wzrosty cen energii, których Stany Zjednoczone są częściowym beneficjentem. W przeciwieństwie do Fed, EBC musi liczyć się z potencjalnie stagflacyjnymi skutkami zwyżek cen surowców energetycznych i ryzykiem neutralizowania ich przez politykę fiskalną w dłuższym horyzoncie, pomimo poprawiających się, lecz wciąż niskich, dynamik aktywności realnej.
Konrad Soszyński
Biuro Analiz Makroekonomicznych PZU